Mea Shearim – nauki u ortodoksów

 

Jedenaście gorących dni w Izraelu spędzili jesienią 2012 roku trzej oświęcimianie: Seven & Hell i ja.
Spisuję wszystkie ważne rzeczy, które zapamiętałem z wyprawy do Ziemi (nie mnie) Obiecanej.
Zdjęcia przeważnie robił Robert Piekło. Ale w Mea Shearim tylko ja.

Mea ShearimDo Mea Shearim pomaszerowałem sam. Piekło i Seven woleli powylegiwać się przed południem. Nieoceniony przewodnik Pascala znów przegiął. Straszył, że w dzielnicy chasydów aparaty fotograficzne i gołe łydki mogą zostać oplute, że egzotyczny skansen w środku Jerozolimy przyciąga turystów ciekawych odmieńców, czego tubylcy sobie nie życzą, ale ich dziwaczność czyni z nich atrakcję, więc reagują wrogością, co sprawia, że są jeszcze bardziej widowiskowi…
Czytaj dalej Mea Shearim – nauki u ortodoksów

Jerozolima – kumin i muezin live

Jedenaście gorących dni w Izraelu spędzili jesienią 2012 roku trzej oświęcimianie: Seven & Hell i ja.
Spisuję wszystkie ważne rzeczy, które zapamiętałem z wyprawy do Ziemi (nie mnie) Obiecanej.
Zdjęcia robił Robert Piekło. Przeważnie.

przyprawyWracaliśmy z Sevenem z marketu we wschodniej Jerozolimie, który przypomina rodzime i globalne dyskonty. Różni się od nich osobnym, wydzielonym stoiskiem z przyprawami na wagę i oczywiście brakiem alkoholu i wieprzowiny.
Nieśliśmy napoje i coś na kolację. Może goudę z Mlekovity za 13 szekli. Możliwe, że to był ten wieczór, kiedy nakupiliśmy przypraw. Czytaj dalej Jerozolima – kumin i muezin live

Morze Martwe – glosy z glębokości

Jedenaście gorących dni w Izraelu spędzili jesienią 2012 roku trzej oświęcimianie: Seven & Hell i ja.
Spisuję wszystkie ważne rzeczy, które zapamiętałem z wyprawy do Ziemi (nie mnie) Obiecanej.
Zdjęcia robił Robert Piekło. Przeważnie.

MorzeMartwePrzed odjazdem z Ein Gedi kierowca (a także właściciel, menedżer i kasjer jednoosobowego palestyńskiego biura podróży) objaśnił nam, jaki fantastyczny układ z ośrodkiem nad Morzem Martwym mu zawdzięczamy. W pakiecie z obiadem, który zamówimy w restauracji, dostaniemy wałczer uprawniający do wejścia na kąpielisko z wszystkimi niezbędnymi szykanami (natrysk i przebieralnia). Można oczywiście wykąpać się w Morzu Martwym na dziko, ale organizator wycieczki tego nie poleca. Czytaj dalej Morze Martwe – glosy z glębokości

Ein Gedi – wytchnienie w edenie

Jedenaście gorących dni w Izraelu spędzili jesienią 2012 roku trzej oświęcimianie: Seven & Hell i ja.
Spisuję wszystkie ważne rzeczy, które zapamiętałem z wyprawy do Ziemi (nie mnie) Obiecanej.
Zdjęcia robił Robert Piekło. Przeważnie.

rowekNa wschód od drogi biegnącej wzdłuż Morza Martwego piętrzą się groźne, surowe, pustynne góry. Każde kolejne wzniesienie jest inne, urwiska, osypiska i zbocza przyjmują różne kształty, więc krajobraz jest bogaty i ani przez chwilę nie nudzi. Ale nie ciągnęło mnie w te góry. Nie tylko przez lęk wysokości. Te skały wyglądają nieprzyjaźnie. Budzą grozę i podziw. Czułem się bezpiecznie, patrząc na nie z dołu. Po kilkunastu minutach od wyjazdu z Masady w dolinach niespodziewanie wyrosła żywa i ciemna zieleń Ein Gedi.
Czytaj dalej Ein Gedi – wytchnienie w edenie

Masada – cykoria na wysokości

Jedenaście gorących dni w Izraelu spędzili jesienią 2012 roku trzej oświęcimianie: Seven & Hell i ja.
Spisuję wszystkie ważne rzeczy, które zapamiętałem z wyprawy do Ziemi (nie mnie) Obiecanej.
Zdjęcia robił Robert Piekło. Przeważnie.

model_crTwierdzę odrestaurowano bardzo przemyślnie. Nie odtworzono jej pierwotnej postaci. Wygląda jak dobrze zachowana ruina. Ale wyraźnie zaznaczone linie na murach i budowlach oddzielają zachowane pozostałości od dobudowanych fragmentów. Dzięki temu łatwo można sobie wyobrazić oryginalny kształt fortecy i równocześnie zobaczyć jak niewiele z niej zostało. Zbudował ją Herod Wielki na górze w kształcie ściętego stożka, wznoszącej się czterysta metrów nad poziom Morza Martwego. Z jakiej strony by nie patrzeć, widok Masady powala. Zapiera dech w piersiach. Zwłaszcza gdy się schodzi Wężową Ścieżką. Ale o tym potem.
Czytaj dalej Masada – cykoria na wysokości

Qumran – pięknie nie do wytrzymania

Jedenaście gorących dni w Izraelu spędzili jesienią 2012 roku trzej oświęcimianie: Seven & Hell i ja.
Spisuję wszystkie ważne rzeczy, które zapamiętałem z wyprawy do Ziemi (nie mnie) Obiecanej.
Zdjęcia robił Robert Piekło. Przeważnie.

QumranW poniedziałek wyszperałem stronę palestyńskiego, jak się potem okazało, jednoosobowego biura podróży. Ceny były dwa razy niższe niż u konkurencji. Chcieliśmy pojechać w trzy miejsca i dokładne te trzy plus Qumran (w bonusie?) obejmował jednodniowy tour. W przeciwieństwie do propozycji objechania w dwanaście godzin siedmiu atrakcji – bo i takie znalazłem – wyglądało to rozsądnie. W środę o ósmej rano wsiedliśmy do busa w centrum Jerozolimy. Prócz nas podróżowali też: angielska mama z niemiłosiernie utuczonym dorosłym synem, francuskie małżeństwo z dorastającą córką i Francuz samotnik.
Napisy na pustynnych skałach przy drodze głosiły, że mijamy kolejno poziom morza, sto, dwieście i trzysta metrów pod poziomem morza. Po niespełna godzinie pierwszy przystanek – Qumran. Czytaj dalej Qumran – pięknie nie do wytrzymania

Rewizja plecaka i poglądów

Jedenaście gorących dni w Izraelu spędzili jesienią 2012 roku trzej oświęcimianie: Seven & Hell i ja.
Spisuję wszystkie ważne rzeczy, które zapamiętałem z wyprawy do Ziemi (nie mnie) Obiecanej.
Zdjęcia robił Robert Piekło. Przeważnie.

DSC01651Betlejem przypomniało mi o sobie jeszcze wiele razy. Najmocniej, kiedy już pakowaliśmy manatki. A dokładniej, kiedy celniczki na lotnisku w Tel Avivie rozpakowały nasze plecaki, bo prześwietlenie ich rentgenem chwilę wcześniej dopiero zapowiadało kontrolę. Było po trzeciej nad ranem, a my zmęczeni odpowiadaniem na te same pytania kolejnym trzem osobom, ale ręczne przeszukiwanie bagaży nas spionizowało. Dziewczyna w mundurze grzebała w moich manatkach, aż wydłubała spomiędzy reklamówek, szmat, kabli i pinkli poduszeczkę z palestyńską flagą, którą sprezentował mi Aladin. Podniosła rękę i po chwili stał koło niej około trzydziestoletni goguś. Może polityczny, a może po prostu przełożony. Czytaj dalej Rewizja plecaka i poglądów