„Teatralna”

O ile do „Poziomki” chodziło się na lody, o tyle „Teatralna” była światem nudnych, dorosłych rozrywek. Wyobrażam sobie jak ten świat wyglądał. Szatnia, dalej zadymiona sala. Kawa z gruntem serwowana w szklankach przez bufetową, sorry – kelnerkę. Jesteśmy przecież w restauracji. Obraz jest statyczny i czarno-biały. Albo raczej szarobury. Nie weszliśmy do filmu Kondratiuka, tylko do „Teatralnej”. W sobotę wieczorem chyba dancing. Ale możliwe też, że dansing. Nie mam pojęcia, kto się tam bawił. Znam tylko zapracowanego muzyka, który prosto z dancingu/dancingu szedł na szóstą do kościoła, bo to wszechstronny organista. Jestem pełen podziwu, że mu się melodie nie myliły.
Czytaj dalej „Teatralna”

„Poziomka”

Kiedy mówię: „pasaż przy Śniadeckiego”, myślę: garmażerka, cepelia, „Poziomka”, „Teatralna”. Wszystkie przechodzą do historii. Będzie remont, po którym, żadna nie wróci. Żadnej mi nie żal. Za żadną nie tęsknię. Cepelia zniknęła już jakiś czas temu. Garmażerki, zdaje się, też już nie ma. Ale „Poziomka” i „Teatralna”? Przynajmniej ładnie się nazywają.
Czytaj dalej „Poziomka”

Sukiennice

Od początku lat 70-tych, czyli dla mnie od zawsze, bez względu na pogodę, o każdej porze dnia i nocy na Rynku w Oświęcimiu jest tęcza. Właściwie: „Tęcza”. Kiedy z drzew opadną liście, jest gorzej – wydaje się większa, widać ją bardziej. W którymkolwiek miejscu nie stanąć, zasłania nie tylko płytę, ale i całą przeciwległą stronę Rynku, który piękny nie jest, ale dałby się lubić. Gdyby nie tęcza. Temu, który tego kloca nawalił, udała się trudna sztuka: nasrać i uciec.
Czytaj dalej Sukiennice

Dlaczego Oświęcim równa się obóz?

Wczoraj przed południem poruszające wystąpienie Władysława Bartoszewskiego w związku z założeniem fundacji, która będzie wspierać utrzymanie i zachowanie Muzeum. Profesor mówi o obozie używając na zmianę niemieckiej i polskiej nazwy Oświęcimia.
Kilka godzin później sprawdzam w największych portalach, czy jest coś o tej konferencji. Nie znajduję. Ale natykam się na informację (mocny njus! jest wysoko w bieżących wydarzeniach!) o odnalezieniu autora zabetonowanego listu z obozu. Więźniowie pracujący w budynku, który służył jako schron, ukryli w murze butelkę z listem. Zaczyna się od słów: „Obóz koncentracyjny Oświęcim dnia 20.IX.44”.
Niestety, Polacy mówili na obóz „Oświęcim” od samego początku, od czterdziestego roku.
Czytaj dalej Dlaczego Oświęcim równa się obóz?

Wielki Piątek

Kiedy dwa tygodnie temu, wyjeżdżałem z Oświęcimia do Babilonu (znaczy: do Warszawy), pogoda była listopadowa. Dziś wieczorem będę w domu i wreszcie w Oświęcimiu będzie normalna wiosna, nie tylko kalendarzowa. Ciekawe, czy alejka na wale wzdłuż Soły jest już zrobiona? A jeśli tak, to co z przejściem przez jezdnię? Do tej pory wałem można było spacerować tylko, kiedy sucho. A przez ulicę na wysokości mostu przechodziło się z narażeniem życia. Szkoda, bo tam zielono, i to jest idealna trasa do Miasta, na Rynek. Na herbatkę. Albo coś zimnego. Rozmarzyłem się, a alejka pewnie będzie gotowa jesienią.
Czytaj dalej Wielki Piątek

Na Willi Hoessa

Obrazek z hollywoodzkich filmów: dzieciaki pluskają na ulicy, w wodzie tryskającej z hydrantu. O ile dobrze się domyślam, to jest symbol tęsknoty za niewinnym dzieciństwem albo sposób na pokazanie widzowi ubóstwa (kąpiel przy hydrancie musi wystarczyć, bo nie ma posiadłości z basenem). Oczywiście w takiej scenie może chodzić o jedno i drugie: nostalgię za zarazem biednym i radosnym czasem, kiedy bohaterowie doznawali pełni życia chłodząc rozgrzane letnim skwarem głowy w strumieniach rozpływających się na zakurzonym asfalcie albo betonie. Zależnie od czasu akcji zmienia się w filmach kolor skóry dzieciaków, zmienia się miejsce, ale hydrant jest ikoną.
Kiedy miałem kilka-kilkanaście lat chodziliśmy nad Sołę.
Czytaj dalej Na Willi Hoessa