Zimno

W Oświęcimiu od paru dni smutno i pusto na ulicach. Nie wiem, dlaczego. W Oświęcimiu nie trzeba żałoby narodowej, żeby było pusto i smutno. Wystarczy, że jest zimno i mokro. W niedzielę w Oświęcimiu był listopad, w poniedziałek przez chwilę był kwiecień, we wtorek – październik. Od wczoraj trwa przełom października i listopada. Raczej zaduszki niż halloween. Niebo wciąż zaciągnięte sinymi chmurami. Dobrze wyczuwa nastrój tego tygodnia.
Czytaj dalej Zimno

Rocznica

Dokładnie rok temu wybrałem się na Pole Mokotowskie w poszukiwaniu knajpy, w której można pokibicować Lidze Mistrzów. Parę minut po dziewiątej zaparkowałem samochód na oświetlonej ulicy. Paręnaście – szedłem ciemną alejką. Minąłem czterech kolesi. Jeden podlewał drzewo, pozostali sprawiali wrażenie, że na niego czekają. Kawałek dalej, przez gałęzie mrugały światła lokalu. Kiedy do niego wszedłem kilkanaście minut później, barmanka mnie zignorowała. Ciekawe, jak często trafiają tam niedoszli, bo obici w parku klienci?
Czytaj dalej Rocznica

Sorry

Staram się nagryzmolić coś nowego przynajmniej raz na tydzień. Kolekcjonuję tematy i notuję w brudnopisie przymiarki – a to o dyskotece, a to o supermarkecie, a to o koncertach w Oświęcimiu. Wszystko to zmierza oczywiście, cytując klasyka, do „odwiecznej walki dobra ze złem, czyli Lecha z ogólnoświatową tendencją pomieszania O. z A.”
Ostatnie dni spędziłem beztrosko, towarzysko i imprezowo. Wczoraj byłem w Krakowie i podglądałem, jak się robi serial „W11”. Wstrząsające. Dziś kończy się długi weekend i przeżywam jak mrówka okres, że po tygodniu w domu, w Oświęcimiu i okolicy, czeka mnie pakunek i jazda do Babilonu (znaczy: do Warszawy). Posłucham sobie po drodze „Jesiennej deprechy” Kur. A w Babilonie, na jamie, umilę sobie koczowanie porządkowaniem informacji na temat Git Core’a. Co to za temat! A może zechcesz podpowiedzieć, o czym by tu jeszcze?..
Jeśli z jakichś powodów zaglądasz tu regularnie, żeby sprawdzić, co nowego – sorry. Mam nadzieję, że zajrzysz znów.

Wspólnoty

W środę wieczorem wybrałem się pokibicować z kumplami, zobaczyć jak nasi wygrywają Ligę Mistrzów. Zasuwałem Rakowiecką, minąłem po lewej Lwa R. W przeciwnym kierunku szedł dres. Niewysoki, poza tym klasyczny – z lampasami, bez włosów i szyi. Na widok mojej klubowej koszulki, którą noszę tylko od święta jako galowy mundurek, spojrzał i spytał: „Nasi dzisiaj wygrają, co nie?”. To braterskie zagajenie dresa dało mi do myślenia: czy aby na pewno chcę być w tej wspólnocie?
Czytaj dalej Wspólnoty

Transparentny Oświęcim

Poloniści uczniom, a przewodnicy zwiedzającym Muzeum, objaśniają fenomen lagrowego języka. Dla przykładu tłumaczą, co mieli na myśli więźniowie, mówiąc o organizowaniu. (Wiem, bo sam tłumaczyłem.) Domyślam się, że przed wojną „zorganizować” znaczyło coś innego. Ale pojęcia nie mam, po co dzisiaj przekładać ten wyraz z polskiego na nasze. Przecież każdy wie, że „zorganizować” to „załatwić”. A żeby coś załatwić, trzeba znajomości, sprytu albo sposobu. To są sprawy oczywiste. Jak Polska długa i szeroka, wszyscy załatwiają tak bardzo, że czasem zamiast powiedzieć, że mają parę spraw, mówią, że mają kilka załatwień.
Czytaj dalej Transparentny Oświęcim

Wielki Piątek

Kiedy dwa tygodnie temu, wyjeżdżałem z Oświęcimia do Babilonu (znaczy: do Warszawy), pogoda była listopadowa. Dziś wieczorem będę w domu i wreszcie w Oświęcimiu będzie normalna wiosna, nie tylko kalendarzowa. Ciekawe, czy alejka na wale wzdłuż Soły jest już zrobiona? A jeśli tak, to co z przejściem przez jezdnię? Do tej pory wałem można było spacerować tylko, kiedy sucho. A przez ulicę na wysokości mostu przechodziło się z narażeniem życia. Szkoda, bo tam zielono, i to jest idealna trasa do Miasta, na Rynek. Na herbatkę. Albo coś zimnego. Rozmarzyłem się, a alejka pewnie będzie gotowa jesienią.
Czytaj dalej Wielki Piątek

Sto lat

Trzy dni temu w „Metrze” tekst pod tytułem „Mieszkam w Warszawie. Jeszcze nigdy nie byłem tak samotny”. Lead też wymowny: ” Tu nikt nie ma dla nikogo czasu. Jeśli wieczorem sam wyjdziesz na miasto, możesz być pewny, że z nikim nie zamienisz słowa – swoją historię opowiada (…)”. Dalej jest już tylko smutniej.
Półtora miesiąca temu zadzwonił do mnie w którąś środę mój Przyjaciel z podstawówki. Telefon odebrałem w stołówce zakładu pracy. Potwierdziłem, że jestem w Warszawie. Spytał, kiedy zjeżdżam do Oświęcimia i czy możemy się umówić na piwo w piątek wieczorem, w „Tawernie”.
Czytaj dalej Sto lat