Negocjacje z Arabami albo misiaczek

Jedenaście gorących dni w Izraelu spędzili jesienią 2012 roku trzej oświęcimianie: Seven & Hell i ja.
Spisuję wszystkie ważne rzeczy, które zapamiętałem z wyprawy do Ziemi (nie mnie) Obiecanej.
Zdjęcia robił Robert Piekło. Przeważnie.

sklep na starówceKupienie prezentów i pamiątek zostawiliśmy na ostatni spacer przez Stare Miasto. Nieśliśmy już w plecaczkach wszystko, czego potrzebowaliśmy. Blisko Bramy Damasceńskiej przyskoczył do mnie młody, energiczny grubasek. Zapytał, czy znam angielski i czy mu napiszę na karteczce „GRAND OPENING”, które będzie mógł odwzorować na reklamowej tablicy. A ja, głupi, naiwny i dowartościowany jako ekspert od angielskiej pisowni, naturalnie potwierdziłem i zgodziłem się. Weszliśmy do sklepu. Nagryzmoliłem na świstku, który mi podetknął, odkrywcze i niepowtarzalne hasło reklamowe. Jeszcze nie odłożyłem długopisu, a już przedstawiał mi jedyną i wyjątkową promocję na srebrną biżuterię z niebieskimi kamyczkami, na którą zasłużyłem wyświadczając mu nieocenioną przysługę. Obejrzałem naszyjnik, broszkę i kolczyki i pozostałem niewzruszony. Byłem nieugięty i dumny ze swojej odporności. W ruch poszły szale. Może? – pomyślałem. Przecież jestem już doświadczonym jeleniem i nie dam się orżnąć w blasku słońca, nawet jeśli nad uliczką jest strop i nieba nie widać. Wybrałem chustę w stonowanych, pastelowych kolorach. Ze znudzoną miną wysłuchałem opowieści o ręcznej i niepowtarzalnej robocie tutejszych kobiet. Tej chuście jakaś Arabka poświęciła miesiąc swojego życia! Kiedy lekkomyślnie potwierdziłem, że propozycja jest interesująca, misiaczek uznał targ za dobity, zawołał „Misiaczek!” („give me a hug!”) i zawisł na mojej szyi. Musiał być zdeterminowany, bo po całym dniu łażenia w upale należał mi się solidny prysznic. Wyprowadziłem go z błędu, wyrywając się z jego objęć do wyjścia i stwierdzając, że bardzo kocham moją mamę (jakże chytrze utrąciłem jego argument!), ale szal jest za drogi. Zapytał, ile mogę za niego zapłacić. Pięćdziesiąt szekli, odparłem. Przyjął ofertę. Kiedy wyjmowałem banknot, drugi kupiec, chyba szef interesu, dorzucił prosząco „daj mu jeszcze pięć”. Natomiast grubasek pokazał paluchem na dwudziestaka w moim portfelu i zaproponował: „Daj mi jeszcze to, a ja ci dam drugi szal”. I dopiero wtedy nabrałem bladego pojęcia, ile tak naprawdę ten towar może być wart.
Parę dni wcześniej rodak misiaczka, bezlitośnie złupiwszy Piekło, wziął mnie na celownik. Ale chyba szybko się połapał, że hoduję w kieszeni węża, średniej wielkości pytona. Bo gdy spojrzałem na koszulkę z moim ulubionym logiem i zapytałem, czy ma ti-szert z Metalliką napisaną arabskimi literami, cmoknął i odparł: „Wypierz se ją dwa razy, a będziesz miał arabskie litery”.

cdn.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s