Jerozolima – schody do nieba

Jedenaście gorących dni w Izraelu spędzili jesienią 2012 roku trzej oświęcimianie: Seven & Hell i ja.
Spisuję wszystkie ważne rzeczy, które zapamiętałem z wyprawy do Ziemi (nie mnie) Obiecanej.
Zdjęcia robił Robert Piekło. Przeważnie.

w Dzielnicy OrmiańskiejStarówkę, mam wrażenie, zdeptaliśmy wszerz i wzdłuż. W dzień Wszystkich Świętych, nasz ostatni dzień w Jerozolimie, zostały dwa ważne miejsca, w których nie byliśmy: Góra Syjon i Jad Waszem. Muzeum Holocaustu wszyscy zwiedzają obowiązkowo. Ale my, nie dość, że na wakacjach, to jeszcze jesteśmy z Oświęcimia. Zagłada nie jest nam obca niestety. Dlatego – z całym szacunkiem – wybraliśmy wzgórze na południe od Bramy Dawida.
Zamiast skręcić w lewo w szeroki i przewiewny trakt zaraz za Bramą Jafską, wbiliśmy się w wąską i zapakowaną straganami uliczkę oznaczoną szumnie „David St.”. Kiedy się zorientowaliśmy, że niepotrzebnie brniemy w środek Starego Miasta, skorygowaliśmy kierunek, przeciskając się na południe. Wnet okazało się, że zbłądziliśmy szczęśliwie. Zrazu ominęliśmy opatrzone poręczą schody, nad którymi był widoczny prześwit, schody do nieba. Jednak w porę zawróciliśmy do nich i wspięliśmy się na taras z widokami na dachy Starego Miasta.
Podobno z Bramy Dawida widać Mur Zachodni. Niestety było nam dane zobaczyć tylko mur bezpieczeństwa na horyzoncie. Zajrzeliśmy do kilku sklepików z pamiątkami. Towar ten sam, co w Dzielnicy Muzułmańskiej, ale – z wypisanymi cenami! Kilka razy tańszy od najbardziej okazyjnych okazji u Arabów! I żydowscy sprzedawcy, jacyś tacy markotni, nie mający nic do powiedzenia. Przy swoich konkurentach z przeciwległego kwartału wyglądali jak adepci i amatorzy. W takiej kondycji jest dzisiaj żydowski handel w Izraelu. Koniec świata blisko.
Przed synagogą na Górze Syjon siedzieli dwaj tradycjonaliści w podeszłym wieku. Uprzejmie odpowiedzieli, że owszem, możemy wejść do Grobu Króla Dawida. Zapytali, skąd jesteśmy. A potem: „Byliście już tutaj naprzeciwko, w Izbie Holokaustu? Idźcie. Zobaczcie, co Niemcy zrobili”. Dobrze, że można jeszcze usłyszeć nazywanie rzeczy po imieniu, bez owijania w poprawność i dyplomację. Opisy zdjęć i eksponatów w Izbie też dokładne – data i „Lublin” albo „Warszawa”, albo „Kraków w okupowanej przez Niemców Polsce”. Odpuściliśmy Jad Waszem, a trafiliśmy do pierwszego w Izraelu muzeum poświęconego Shoah – „Chamber of the Holocaust”. Może to nie był przypadek.

cdn.

Reklamy

Jedna myśl na temat “Jerozolima – schody do nieba”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s