Łyso

Wygrzebałem z pamięci wszystko, co się wiąże ze statystowaniem w serialu „Wojna i pamięć”. Biorąc pod uwagę, że minęły dwadzieścia trzy lata, całkiem sporo. Zebrałem kilkanaście zdarzeń i miejsc. Wszystkie blade i błahe w porównaniu z tym, co wczoraj napisał mw. mw! Dzięki za przypomnienie, że „ci w pasiakach jakoś podświadomie trzymali się z daleka od tych w mundurach”.
Czytaj dalej Łyso

Na planie

Odświeżyłem sobie „Listę Schindlera”. Przypomniałem, co powiedziała o niej nieoceniona dr. (wtedy jeszcze nie prof.) Stachówna: „Byłam zażenowana swoim wzruszeniem”. Pomijając wykpione setki razy rozważania głównego bohatera nad wartością partyjnej odznaki, ten film robi wrażenie – zarówno na znawcach historii, jak i filmowej kuchni. Oglądałem go nie pierwszy raz, więc mogłem spojrzeć z dystansu na swoje wzruszenie i się nim zażenować. Zauważyłem też, że znane i bliskie okolice, oglądane w „Liście Schindlera” stały się planem historii. Odkleiły się od Krakowa i Oświęcimia. Kiedy byłem małym chłopcem, widząc takie miejsca na ekranie, myślałem: „Tu byłem!”. Relację z wizyty jakiejś ważnej persony w obozie i migawkę z lodowiska Unii w serwisie sportowym odbierałem jako wydarzenia podobnej rangi, obrazki z mojego miasta w telewizorze.
Czytaj dalej Na planie

Prestiż dyrektora

Kilka lat temu pisano tak: „Oświęcimskie Centrum Kultury jest prężnym ośrodkiem, który przyciąga ogromne rzesze twórców, artystów no i przede wszystkim odbiorców. Oświęcimskie Centrum Kultury to bogata oferta skierowana do mieszkańców Oświęcimia, jak również odwiedzających to miasto turystów”. (Nic nie zmyślam. Cały tekst jest tutaj.) Jeszcze w zeszłym tygodniu można by się spierać, co dyktowało słowa autorowi tej laudacji. To już bez znaczenia. Oświęcim stanie się kulturalną pustynią. Od ośmiu dni OCK ma dyrektora na wypowiedzeniu.
Czytaj dalej Prestiż dyrektora

Ciocia we wsi

Kilka dni przed pierwszym listopada przyjechała do Oświęcimia Ciocia. Spotkaliśmy się w przeddzień Wszystkich Świętych u mojej mamy. Spytałem, co słychać we Wrocławiu, mając na myśli rodzinę, której dawno nie widziałem. Jednak Ciocia nie przepuściła okazji, żeby ponarzekać na prowincję. „We Wrocławiu wiocha”, odparła, „ale w Oświęcimiu – to dopiero jest wiocha!”
Czytaj dalej Ciocia we wsi