Nieporozumienia

Kolega z roboty wychował się na Łotwie w międzynarodowej rodzinie. Do Polski przyjechał na dłużej, dopiero gdy miał naście lat. Kiedyś czekał na autobus. Na przystanek przypałętał się zalany facet i puścił pawia. Jakaś kobieta, nie ruszając się z ławki, powiedziała: „Ale pojechał do Rygi”. Daniel na to: „Ja też jestem z Rygi!”. Zorientował się, że coś nie gra, ale nie wiedział co. Z czasem poznał lepiej polskie idiomy.
Czytaj dalej Nieporozumienia

Reklamy

Jak można żyć w Oświęcimiu?

Stawiam pieniądz, że każdy oświęcimianin słyszał powyższe pytanie. Może nie osobiście, może w opowieściach znajomych, może w medialnych relacjach z rocznicowych uroczystości – zawsze się znajdzie jakiś dziennikarz z zagranicy, który dopiero na miejscu dowiaduje się, że w Oświęcimiu mieszka czterdzieści tysięcy ludzi. Z perspektywy oświęcimianina pytanie „Jak można żyć w Oświęcimiu?” jest, delikatnie rzecz ujmując, niedorzeczne.
Czytaj dalej Jak można żyć w Oświęcimiu?

„Teatralna”

O ile do „Poziomki” chodziło się na lody, o tyle „Teatralna” była światem nudnych, dorosłych rozrywek. Wyobrażam sobie jak ten świat wyglądał. Szatnia, dalej zadymiona sala. Kawa z gruntem serwowana w szklankach przez bufetową, sorry – kelnerkę. Jesteśmy przecież w restauracji. Obraz jest statyczny i czarno-biały. Albo raczej szarobury. Nie weszliśmy do filmu Kondratiuka, tylko do „Teatralnej”. W sobotę wieczorem chyba dancing. Ale możliwe też, że dansing. Nie mam pojęcia, kto się tam bawił. Znam tylko zapracowanego muzyka, który prosto z dancingu/dancingu szedł na szóstą do kościoła, bo to wszechstronny organista. Jestem pełen podziwu, że mu się melodie nie myliły.
Czytaj dalej „Teatralna”

„Poziomka”

Kiedy mówię: „pasaż przy Śniadeckiego”, myślę: garmażerka, cepelia, „Poziomka”, „Teatralna”. Wszystkie przechodzą do historii. Będzie remont, po którym, żadna nie wróci. Żadnej mi nie żal. Za żadną nie tęsknię. Cepelia zniknęła już jakiś czas temu. Garmażerki, zdaje się, też już nie ma. Ale „Poziomka” i „Teatralna”? Przynajmniej ładnie się nazywają.
Czytaj dalej „Poziomka”

Pasaż

Ponad dziesięć lat temu woziłem z Brzezinki na Osiedle cykliniarza do remontowanego mieszkania. Raz przy nim zapaliłem. Dym z papierosa wykurzył diabła z pudełka. Pan Józef opowiedział mi z przejęciem, że w Oświęcimiu były zakłady tytoniowe. „Trzysta ludzi miało dobrą pracę, przeważnie kobiety. I wszyscy ci ludzie poszli na bruk, przeważnie kobiety. Bo te zakłady kupił jeden Żyd. Filip Moris się nazywa”. Czytaj dalej Pasaż