Ben Gurion Airport – protokół z przesłuchania

Jedenaście gorących dni w Izraelu spędzili jesienią 2012 roku trzej oświęcimianie: Seven & Hell i ja.
Spisuję wszystkie ważne rzeczy, które zapamiętałem z wyprawy do Ziemi (nie mnie) Obiecanej.
Zdjęcia robił Robert Piekło. Przeważnie.

Wylądowaliśmy 22 godziny później, niż planowaliśmy, o pierwszej w nocy z 22 na 23 października. Spodziewaliśmy się, że nasze dziewicze paszporty wywołają rutynowe zainteresowanie celników. Dziewczyna w mundurze wzięła mnie na celownik, bo zawahałem się i przez chwilę grzebałem w pamięci (plątałem się w zeznaniach?), zanim upewniłem ją i siebie samego, że wracam 3 listopada. Co gorsza, przetrząsnąłem dokumenty, ale (podejrzanie kombinowałem?) nie znalazłem wydruku tzw. elektronicznego biletu, świstka na którym było napisane, że mam rezerwację na powrotny lot. Czytaj dalej Ben Gurion Airport – protokół z przesłuchania

Mieszanka izraelska

Jedenaście gorących dni w Izraelu spędzili jesienią 2012 roku trzej oświęcimianie: Seven & Hell i ja.
Spisuję wszystkie ważne rzeczy, które zapamiętałem z wyprawy do Ziemi (nie mnie) Obiecanej.
Zdjęcia robił Robert Piekło. Przeważnie.

_okolice Bramy JafskiejOstatni spacer przez starówkę. W zgiełku straganów i arabskich melodii słyszę, że z jakiegoś telefonu albo przedwojennego tranzystora gra Soundgarden, „Live to Rise”. Zatrzymuję się i oglądam. Sprzedawca ze smartfonem w ręce patrzy wprost na mnie z uśmiechem. „Good music?” zagaduje. Przez moment nie istnieją role kupca i klienta, naciągacza i frajera, naganiacza i jelenia. Czytaj dalej Mieszanka izraelska

Tel Aviv – lody przez szybę

Jedenaście gorących dni w Izraelu spędzili jesienią 2012 roku trzej oświęcimianie: Seven & Hell i ja.
Spisuję wszystkie ważne rzeczy, które zapamiętałem z wyprawy do Ziemi (nie mnie) Obiecanej.
Zdjęcia robił Robert Piekło. Przeważnie.

Teatr HabimaPopołudnie Zaduszek przeleżeliśmy na plaży i wymoczyliśmy w listopadowym morzu. Wieczorem zdeptaliśmy kilkadziesiąt ulic, alejek i pasaży. Przecięliśmy kilka arterii. Mijaliśmy restauracje i puby, pełne ludzi, rozświetlone, a nie był to blask szabasowych świec. Nie chciałem wiedzieć, ile tam kosztuje bodaj małe piwo, bo kieszenie puste. Czytaj dalej Tel Aviv – lody przez szybę

Tel Aviv boi się bagażu

Jedenaście gorących dni w Izraelu spędzili jesienią 2012 roku trzej oświęcimianie: Seven & Hell i ja.
Spisuję wszystkie ważne rzeczy, które zapamiętałem z wyprawy do Ziemi (nie mnie) Obiecanej.
Zdjęcia robił Robert Piekło. Przeważnie.

plaża w Tel AvivieBiada. Pora pożegnać Jerozolimę. Ostatni dzień spędzimy w Tel Avivie. Plan jest prosty: najpierw pozbyć się plecaków, a potem ruszyć na szwendaczkę. Przeczuwałem problemy, wiedząc, jak Izraelczycy traktują bagaż zostawiony samopas. Mnóstwo teczek, toreb i siatek, niby przypadkiem zapodzianych w roztargnieniu, wybuchło w knajpach i autobusach. Wiedziałem, że moje manele wzbudzą podejrzenia, jeśli nie będę ich trzymał przy dupie. A mimo to Czytaj dalej Tel Aviv boi się bagażu

Negocjacje z Arabami albo misiaczek

Jedenaście gorących dni w Izraelu spędzili jesienią 2012 roku trzej oświęcimianie: Seven & Hell i ja.
Spisuję wszystkie ważne rzeczy, które zapamiętałem z wyprawy do Ziemi (nie mnie) Obiecanej.
Zdjęcia robił Robert Piekło. Przeważnie.

sklep na starówceKupienie prezentów i pamiątek zostawiliśmy na ostatni spacer przez Stare Miasto. Nieśliśmy już w plecaczkach wszystko, czego potrzebowaliśmy. Blisko Bramy Damasceńskiej przyskoczył do mnie młody, energiczny grubasek. Zapytał, czy znam angielski i czy mu napiszę na karteczce „GRAND OPENING”, które będzie mógł odwzorować na reklamowej tablicy. A ja, głupi, naiwny i dowartościowany jako ekspert od angielskiej pisowni, naturalnie potwierdziłem i zgodziłem się. Weszliśmy do sklepu. Czytaj dalej Negocjacje z Arabami albo misiaczek

Góra Syjon – ostatni dzień w Jerozolimie

Jedenaście gorących dni w Izraelu spędzili jesienią 2012 roku trzej oświęcimianie: Seven & Hell i ja.
Spisuję wszystkie ważne rzeczy, które zapamiętałem z wyprawy do Ziemi (nie mnie) Obiecanej.
Zdjęcia robił Robert Piekło. Przeważnie.

Bazylika ZaśnięciaDo synagogi na Górze Syjon weszliśmy, upewniwszy się, że nie przeszkadzamy – Piekło z odbezpieczonym aparatem, bo napisane było wyraźnie, że wolno fotografować, byle nie w szabas. Folia na blatach, pojemniki z farbą, drewniany parkan – remont, ale otwarte. Grobu Dawida jednak nie zobaczyliśmy. Zanim się zorientowaliśmy, że pomieszczenie, którego szukamy, jest niedostępne, zajrzeliśmy, gdzie się dało – również niestety do babińca. Zatrzymaliśmy się w ostatniej chwili w jego przedsionku i wycofali z podkulonymi ogonami. Czytaj dalej Góra Syjon – ostatni dzień w Jerozolimie

Jerozolima – schody do nieba

Jedenaście gorących dni w Izraelu spędzili jesienią 2012 roku trzej oświęcimianie: Seven & Hell i ja.
Spisuję wszystkie ważne rzeczy, które zapamiętałem z wyprawy do Ziemi (nie mnie) Obiecanej.
Zdjęcia robił Robert Piekło. Przeważnie.

w Dzielnicy OrmiańskiejStarówkę, mam wrażenie, zdeptaliśmy wszerz i wzdłuż. W dzień Wszystkich Świętych, nasz ostatni dzień w Jerozolimie, zostały dwa ważne miejsca, w których nie byliśmy: Góra Syjon i Jad Waszem. Muzeum Holocaustu wszyscy zwiedzają obowiązkowo. Ale my, nie dość, że na wakacjach, to jeszcze jesteśmy z Oświęcimia. Zagłada nie jest nam obca niestety. Dlatego – z całym szacunkiem – wybraliśmy wzgórze na południe od Bramy Dawida.
Zamiast skręcić w lewo w szeroki i przewiewny trakt zaraz za Bramą Jafską, wbiliśmy się w wąską i zapakowaną straganami uliczkę oznaczoną szumnie „David St.”. Kiedy się zorientowaliśmy, że niepotrzebnie brniemy w środek Starego Miasta, skorygowaliśmy kierunek, przeciskając się na południe. Wnet okazało się, że zbłądziliśmy szczęśliwie. Czytaj dalej Jerozolima – schody do nieba